Puchar PKZW 2010 - Sieja & Pstrąg

Lake Trout i Whitefish to ryby, które zawsze budzą emocje u każdego wędkarza. Gdy nastaje zima, wędkarska adrenalina na samą myśl o tych rybach rośnie. Simcoe to jezioro, w którym obie te ryby występują masowo.

Każdy, kto wybierze się na wędkowanie, chce powalczyć z sieją lub z palią jeziorową - to polskie nazwy tych walecznych ryb. 13 lutego to dzień, w którym miały się odbyć zawody PKZW w łowieniu wyżej opisanych ryb. Jadąc na zbiórkę w sobotni wczesny ranek, byłem pełen obaw, co do chęci współpracy ryb z wędkarzami.

Od prawie dwóch tygodni wszyscy narzekali na słabe brania ryb na Simcoe. W pierwszych tygodniach zimy brania sieji były znakomite, a pstrąga było mało. W piątek 12 lutego, wraz z Markiem Grodeckim wybrałem się na Simcoe, by sprawdzić i wybrać miejsce zawodów, które miały się odbyć następnego dnia. Big Bay Point to znane miejsce w łowieniu sieji i pstrąga. Po obejrzeniu warunków panujących na lodzie i parkingów, pojechaliśmy na 9th Line.

Przy wjeździe na lód panował duży ruch, mimo piątku, dziesiątki wędkarzy, samochodami oraz pieszo udawali się na łowiska. Warunki lodowe były znakomite. My też wjechaliśmy samochodem na lód i udaliśmy się w kierunku domków stojących na tafli jeziora. Po prawie godzinnym wędkowaniu i braku efektów pojechaliśmy w kierunku, gdzie było pękniecie lodu. Na miejscu zobaczyliśmy pierwsze sieje na lodzie. Marek w krótkim czasie też miał branie, ale sieja się wypięła. Markowi została tylko łuska na haczyku... na otarcie łez.

Na lodzie pojawiły się kolejne ryby, ale nie u nas. Decyzja zapadła - jutrzejsze zawody odbędą się na 9th Line. W drodze powrotnej postanowiliśmy jeszcze połowić okoni w pobliżu Snake Island. Po wywierceniu otworu w lodzie, sprawdzam czy są okonie. Widząc szybko uciekającą żyłkę, zacinam. Czuję rybkę, jest i to coś dużego. Hamulec przyjemnie terkocze, puszczając żyłkę. Spokojnie holuję swojego pstrąga do góry, po pierwszych chwilach holu wiem, że to palia jeziorowa. Widząc rybkę w przeręblu, mam małe obawy, jak ja ją wyjmę. Marka osęka jest niezawodna, jeden ruch i ryba jest na lodzie. Grodecki wydaje okrzyk podziwu, nie wiem, czy to dla mnie, czy dla pstrąga. Późniejsze ważenie pokazuje 4.65kg - to mój rekord palii spod lodu. Łowimy jeszcze 40 okoni i jedziemy do domu.

W sobotni poranek do startu w zawodach zgłosiło się 25 wędkarzy, w tym jedna kobieta - Ela Flaga.

Po krótkiej odprawie uczestnicy zawodów "rozpłynęli" się po tafli jeziora, szukając najlepszych miejsc. Pogoda, jak na tę porę roku, była wyśmienita. Lekki wiatr oraz kilka stopni mrozu pozwalały na pełen wędkarski relaks. Zaraz, zaraz, a ryby? Tak, są - ale pod lodem. Minęła gdzieś godzina, jadę sprawdzić, co złowili koledzy.

Ruch, jak na Marszałkowskiej w Warszawie, tak można określić to, co dzieje się na lodzie. Widzę dziesiątki ludzi, samochodów i skuterów śnieżnych. Odwiedzam kolejno kolegów startujących w zawodach. Macie coś?- zapytuję napotkanych wędkarzy. Tak, mamy dużo tlenu w płucach i kilometrów w nogach, żartują. Marian ma jedną, informuje mnie Adam Czyż. Jig czy żywiec?- pytam Mariana. Na jego twarzy widzę uśmiech zadowolenia. Z rozmowy dowiaduję się szczegółów. Sieja i palia słabo dzisiaj żerują, to widać po złowionych rybach.Wracam do Eli Flaga, obok której łowią Rysiek Rolka i inni koledzy.

Na razie nic, mówi Ela. Ryba podchodzi, ale nie bierze. Trudno, trzeba być cierpliwym, nasze kochane rybcie też mają swoje chimery. Zmiana miejsca i przynęty nic nie dają - sieje i pstrągi zapadły w zimową drzemkę. Mam coś! - słyszę za sobą głos Eli. Odwracam głowę i widzę, że nasza Złota Rybka coś holuje. Po krótkiej walce, na lodzie podskakuje sieja, a na twarzy Eli widzę uśmiech radości. Yes! Yes! Yes! - tak można by było zawołać słowami byłego premiera. Czas biegnie swym rytmem, a na jeziorze tylko nieliczni mają trofea.

Powoli zbliża się koniec zawodów, wraz z Elą jedziemy w stronę brzegu.

Rozkładam grila, grzeję kiełbaski. Wszystko gotowe na przyjęcie zmęczonych wędkarzy.

Jedząc, koledzy opwiadają swoje wrażenia. Czas ważyć ryby.

Pstrągów nie złowiono, jedynie 4 sieje zostały dostarczone do wagi. Po raz pierwszy w historii PKZW, 3 ryby mają tę samą wagę, 1.06kg. Długośc sieji decyduje o zwycięstwie Eli Flaga, która po raz pierwszy wygrywa zawody PKZW.

Video

 Wyniki zawodów Sieja w dniu 13 lutego 2010 r.

lp.

imię i nazwisko

waga ryb

miejsce

punkty

1

Elżbieta Flaga

1.06 kg.

1

3+20+2=25

2

Ryszard Dyjasek

1.06

2

3+18=21

3

Andrzej Gorlewski

1.06

3

3+16=19

4

Marian Mulas

1.05

4

3+14=17

5

Waldemar Weselak

0

5

3

6

Jacek Pawlikowski

0

5

3

7

Marek Grodecki

0

5

3

8

Bogumił Brzeziński

0

5

3

9

Wojciech Bak

0

5

3

10

Michał Bak

0

5

3

11

Jan Skalski

0

5

3

12

Chańko Wojciech

0

5

3

13

Roman Runo

0

5

3

14

Zdzisław Calik

0

5

3

15

Jan Kowalczuk

0

5

3

16

Zbigniew Pokorski

0

5

3

17

Roman Mikucewicz

0

5

3

18

Adam Czyż

0

5

3

19

Ryszard Rolka

0

5

3

20

Janusz Kawalec

0

5

3

21

Jan Gusta

0

5

3

22

Damian Zielonka

0

5

3

23

Witold Smiałek

0

5

3

24

Józef Radwanowicz

0

5

3

Największa ryba Ela Flaga.

Kolejność została ustalona według długości ryb.

 

Galeria zawodów