Puchar PKZW 2010 - Crappie

W niedzielę 24 stycznia odbyły się podlodowe zawody wędkarskie zaliczane do Pucharu PKZW 2010. Rybą zawodów była crappie. Poranne spotkanie uczestników zawodów odbyło się przed Tim Hortons przy Hwy 20 na górnym Hamiltonie. Ze względu na remont nie mogliśmy wejść do środka, ale kawę można było kupić.

Gdy wraz z Elą Flagą dotarliśmy na miejsce zbiórki, przywitała nas grupa wędkarzy. Pijąc kawę dyskutowali o tym, jaka ma być pogoda oraz o wcześniejszych treningach, kiedy to crappie nie brała. Wymieniano się informacjami o przynętach i sprzęcie crappiowym. Ela jak zwykle wpisywała na listę startową wędkarzy biorących udział w zawodach.

Mijały minuty, na plac podjeżdżały samochody, a w nich kolejni wędkarze chętni do startu w zawodach. Przed godz. 7 wszyscy pojechaliśmy na miejsce zawodów tj. jezioro Niapenco, które znajduje się za miejscowością Binbrook. Jezioro to zbiornik zaporowy o powierzchni 386 ha zbudowany w 1971 roku. Cały obszar jeziora należy do parku Binbrook Conservation Area. W jeziorze Niapenco rybą przewodnią jest crappie, biała i czarna (White Crappie and Black Crappie). Jest też szczupak, sandacz, bass i okoń.

Po opłaceniu parkingu wjechaliśmy na teren parku. 27 wędkarzy startujących w zawodach zaczęło szykować swój sprzęt i przygotowywać się do wejścia na lód. Podczas odprawy prezes przedstawił regulamin zawodów: łowimy tylko crappie, a do wagi przynosimy 30 sztuk, bez ograniczenia długości. W razie złowienia szczupaka, sandacza, czy też bassa należy rybę wypuścić do wody - taki jest regulamin tego jeziora. Koniec zawodów i ważenie jest o godz. 13.

Warunki pogodowe w niedzielny poranek były wyśmienite: lekki mróz oraz brak wiatru. Wstające słonko, które było widać za drzewami w postaci czerwonej poświaty, malowało obraz porannego nieba. Rozproszeni wędkarze zaczęli swe rytuale czynności: wiercenie, czyszczenie przerębli oraz zarzucanie przynęt . I już wkrótce delikatne wędeczki położone na stojakach i podpórkach czekają na branie crappie. Skupienie na twarzach wędkarskiej braci ogromne, oczy obserwujące końcówkę wędki czekające na drganie sygnalizatora.

Obserwuję kolegów i patrzę, co się u nich dzieje. Roman Mikucewicz ma już pierwszą crappie. U innych też pojawiają się małe rybki. Marek Grodecki zadowolony prezentuje swoją zdobycz, a ja dokumentuję robiąc zdjęcie. Brań dużo, ale rybki nie dają się złowić. Bardzo delikatnie biorą. Rozglądam się po jeziorze. W oddali widzę Janka Skalskiego, który raz po raz wykonuje ruchy jakby wyciągał rybę. Idę w jego stronę. Po drodze mijam Bogumiła Brzezińskiego, który ma już swoją pierwszą crappie. Pan Janek kilka rybek już wyciągnął spod lodu. Łowi na 20 stopach. Obok Andrzej Wasiak też walczy z crappie, która za moment ląduje w wiaderku. Kilka metrów dalej Adam Czyż zacina swoją kolejną rybkę. Miejsce, w którym łowią, znajduje się po przeciwnej stronie zbiornika w stosunku do Marka Grodeckiego.


Chodząc po tafli jeziora obserwuję kolejnych wędkarzy łowiących crappie. Kiedy wracam do Eli Flagi, mówi mi, że miała dużo brań, ale nie mogła zaciąć. Małe crappie biorą delikatnie i stąd problem z zacięciem. Druga sprawa to to, że tę rybę łowimy tylko dwa razy do roku. W USA są crappiowe kluby wędkarskie, których członkowie to specjaliści w łowieniu tej ryby. Na internetowych stronach poświęconych crappiowemu wędkowaniu są opisy sprzętu, przynęt oraz metod połowu ich ulubionej ryby.

Wracając do naszych zawodów, każdy z wędkarzy próbuje coś zmienić, aby zachęcić ryby do żerowania. Czas biegnie, nad jezioro nadciągają chmury. Synoptycy przewidywali deszcz oraz 6 stopni na plusie. Gdy rano sprawdzałem na internecie pogodę, deszcz miał padać około godz. 14-tej. Jest godz. 11:45, kiedy zaczyna padać drobny kapuśniaczek. Żegnam kolegów i idę do samochodu. Muszę przecież rozpalić grilla, postawić daszek i przygotować wszystko do przyjęcia wędkarskiej braci, gdy skończą wędkowanie.

Kiełbaski już były gorące, gdy pierwsi zmęczeni zawodnicy wrócili z lodu. Parę minut po pierwszej Marek Grodecki zaczął ważyć ryby, a Ela zapisywała wyniki. Wyczytywani wędkarze kolejno ważyli swe zdobycze. Po ważeniu nastąpiła dekoracja trójki najlepszych łowców crappie. Jedyny startujący junior otrzymał w nagrodę za udział czapeczkę klubową PKZW. Wszystkim, którzy brali udział w niedzielnych zawodach, zarząd klubu serdecznie dziękuje, a zwycięzcom gratuluje osiągniętych wyników.

 

 

 

Wywiad z Jankiem Skalskim (video)

Zawody na crappie (video)

Wyniki zawodów Crappie w dniu 24 stycznia 2010r.

lp.

Imię i nazwisko

Waga ryb

miejsce

punkty

1

Jan Skalski

1.52 kg.

1

3+20=23

2

Adam Czyż

1.49

2

3+18=21

3

Wojciech Bak

1.29

3

3+16=19

4

Andrzej Wasiak

1.22

4

3+14=17

5

Bogumił Brzeziński

1.21

5

3+13=16

6

Mateusz Bros

1.14

6

3+12=15

7

Marian Mulas

1.08

7

3+11+2=16

8

Janusz Kawalec

1.06

8

3+10=13

9

Jacek Pawlikowski

0.87

9

3+9=12

10

Mirosław Arsiuta

0.82

10

3+8=11

11

Roman Mikucewicz

0.65

11

3+7=10

12

Zdzisław Calik

0.63

12

3+6=9

13

Jarosław Brzeziński

0.63

13

3+5=8

14

Wojciech Chańko

0.56

14

3+4=7

15

Marek Grodecki

0.52

15

3+3=6

16

Krzysztof Arsiuta

0.43

16

3+2=5

17

Piotr Bik

0.38

17

3+1=4

18

Ryszard Dyjasek

0.36

18

3+1=4

19

Jan Gusta

0.33

19

3+1=4

20

Damian Zielonka

0.33

19

3+1=4

21

Zbigniew Pokorski

0.31

20

3+1=4

22

Waldemar Weselak

0.29

21

3+1=4

23

Darek Hadziewicz

0.17

22

3+1=4

24

Kornel Bik

0.14

23

3+1=4

25

Elżbieta Flaga

0.13

24

3+1=4

26

Oktawian Olejnik

0

25

3

27

Roman Runo

0

25

3

Marian Mulas największa ryba 0.25kg.

 

Galeria zawodów